Znajdziesz tu coś o postarzaniu i ozdabianiu mebli poprzeplatane drobnymi życiowymi przemyśleniami i szczyptą humoru, ale nade wszystko jest to blog poświęcony mojej skłonności do decoupage.

Na szkle

niedziela, 09 stycznia 2011

Pogniewałam się chwilowo na mocne cieniowanie, mazanie, postarzanie i na niektóre anioły i zrobiłam, co nieco na białym tle. Oblepiłam kilka szklanych opakowań po różnej maści substancjach i cieczach tak na bardzo szybko, bo jak nie wyjdzie to trudno a wszystko po to żeby poprawić swoje samopoczucie po ostatnim pudełku. Nie dość, że prosto i gładko poszło to jeszcze świat uratowałam przed kilkoma odpadami a moje ego nie popadło w ruinę psychiczną. Żeby tak recykling rozumu można było sobie zrobić. 



Na słoiki musiałam wykombinować trochę ptaków z innych serwetek, bo przecież ptaki na słoikach po kawie są niezbędne, ale musiałam dokonać na nich szybkiej ewolucji kolorystycznej, bo nie do końca byłyby wplecione w krajobrazy.



Butelka ze zdemoralizowaną młodzieżą, której miłość przypieczętowałam stemplami poszła gładko o, tyle, że to, co zostało nalepione wymyśliłam od razu a potem długo  poszukiwałam jeszcze czegoś  sama nie wiem, czego później znużyłam  się tymi poszukiwaniami i nalepiłam to, co widać i w rezultacie to ona najbardziej mi się podoba i jeszcze wykorzystam ten pomysł.

 Do wykonania niebieskiej monochromatycznej butelki przywołany został wzór na  obwód okręgu, ale ponieważ serwetki się rozciągnęły po wpływem kleju to wzór nie zadziałał. To oczywiście nie był mój pomysł, ale jak się ma w domu umysł ścisły to trzeba się liczyć z przymusem uruchomienia lewej półkuli mózgowej nawet do dekupożownia bynajmniej nie przeze mnie. 



I jeszcze butelka ruda, z której najmniej jestem zadowolona i zastanawiałam się czy w ogóle ją wrzucać, ale ponieważ w tło wszedł najpopularniejszy aktor drugiego planu, czyli Roman kot-palikot bardzo harmonizujący kolorystycznie z butelką podczas zabiegów higienicznych to uznałam, że jednak muszę ją wrzucić.




Na końcu moje szklane wytwory w całości dodatkowo z małym wazonikiem a w tle  znowu różne części ciała śpiącego Romana wystające to tu to tam spoza moich wytworów.



Bądź odważny. A jeżeli nie jesteś udawaj, że jesteś nikt nie zauważy różnicy.

 

 

sobota, 27 listopada 2010

Z pewną taką nieśmiałością pokazuję ten mały komplecik, ponieważ butelka już była w koszu, bo klej po etykiecie nie zszedł i po pomalowaniu jakieś farfocle nadal wystawały spod farby ależ zawzięte kleje teraz są produkowane. No i oczywiście pozostał wyrzeźbiony fabrycznie romantyczny napis – oleofarm, który po pomalowaniu nie przestał być równie efektowny jak przed a zdaje się, że jest na to taki banalny sposób jak szpachlowanie, jednak uświadomiłam to sobie dopiero po fakcie. Po namyśle wyjęłam butelkę ze śmieci i stwierdziłam, że nalepię gdzieś na próbę ten motyw z dziewczynką, który mi się podoba, a ponieważ jest duży to nie wszędzie można, więc padło na butelkę, bo jest duża, więc można, a wyrzucę ją dopiero jak uznam, że będzie do bani wyglądał na niej ten motyw, a na romantyczny fabrycznie wyrzeźbiony napis - oleofarm przylepię tę czerwoną wstążeczkę z bluszczem i kończąc bardzo powoli to zawiłe zdanie powiem nieskromnie, że spodobało mi się to, co zrobiłam, mimo, że trochę boli w oczy od kolorów i w rezultacie nie wyrzuciłam butelki i jeszcze do niej nieszczęsnej dorobiłam deskę. A ponieważ na blogach już dawno święta a u mnie nic, więc i u mnie święta, choć ta dziewczynka dopiero wysyła list z życzeniami świątecznymi, więc to chyba jest czas przedświąteczny tak sobie wydedukowałam, ale mogę się jednak mylić.








Przeciw czemu żyjesz?

Przeciw czemu śpiewasz?

Może łapki umyjesz

mydłem róży pąk?

Sny masz ładne to śnij je

tylko nie licz na rewanż

sny się tworzy jak dotąd

przy pomocy rąk.

Chcesz swą dolę człowieka

sprytnie obejść z daleka

tyś wygodny maleńki

bardzo dobrze to wiesz

nim się rączki załamie

trzeba umieć na pamięć

kim się jest

co się myśli

no i czego się chce.

 

J. Kofta

 


niedziela, 31 października 2010

To jest wpis porządkujący, który ma za zadanie jedynie dorzucenie do odpowiedniej kategorii pewnych przedmiotów, które gdzieś tam się już przewinęły, ale błąkają się bezpańsko po blogu. Myślę, że można go potraktować jako wpis widmo, choć czułam potrzebę zebrania tych kilku przedmiotów, które okleiłam różami i zrobienia im wspólnego rodzinnego portretu. Zawsze też mogę pozdrowić wszystkich, którzy to właśnie czytają, co niniejszym czynię.

Pozdrawiam

Grażyna





 


Róże pachną zawodowo.

niedziela, 24 października 2010

Mam nadzieję, że wreszcie wiatr przestał hulać na moim blogu i trochę się zapełniło poza tym, że czasami zupełnie nie zamierzenie i przez przypadek zmienia mi się szata graficzna a ponieważ znowu się odważyłam grzebać w css to nie wiadomo, co się może wydarzyć.  Nie poszłam do magica komputerowego, bo to zupełnie nie przyszłościowe i stwierdziłam, że  jak się teraz nie nauczę czegoś nowego to tylko czekać na jesień życia oczywiście to opcja na dziś. W niektórych poradnikach często proste jak drut zadanie, które wykonuje się w kilka sekund opisane jest jak wielki wybuch tylko wzory podstawiać zwłaszcza jest to trudne, jeśli się nie miało do czynienia z informatyką. Generalnie czekam na moment, kiedy mnie to łaskawie wciągnie do zabawy, bo na razie ciągle podchodzę jak pies do jeża.


 Jeśli chodzi o wazon to był straszliwie obciachowy, ale i tak byłaby awantura gdybym go wyrzuciła, więc nie pozostało nic innego jak go ozdobić. Ponieważ bardzo mi się podobał wazon Ani, która prowadzi blog Moje Pasje i będąc pod jego wpływem chciałam zrobić wazon równie delikatny i eteryczny, jednak geny to coś, co nas znacząco różni między sobą i moje orzekły, żebym go zrobiła po swojemu, więc ze starego rupiecia zrobiłam….. starego rupiecia. Jeszcze go kilka razy muszę wylakierować, ale dziś  wrzucam wpis,  bo mam na to chwilę. Muszę przyznać, że prowadzenie bloga dekupażowego to wielki ogrom pracy. Praktycznie siedem dni w tygodniu trzeba coś dłubać żeby wrzucić wpis raz na tydzień z czego nie zdawałam sobie z sprawy.


Nie z tej beczki....


A w ogóle to odgrzebałam zeszyty z wierszami i aforyzmami  oczywiście nie własnymi  (na zdjęciu poniżej z ogonem Romana), które prowadziłam przez ładnych kilka lat w szkole podstawowej i postanowiłam zacytować czasami jakieś mądre zdanie (ależ ja byłam stara maleńka). Myślę, że to znacząco wzbogaci tego bloga pod kątem poziomu intelektualnego.




Na początek kilka linijek, które często sobie przypominam, jeśli zamierzam zarzucić wykonywanie pożytecznego, ale nudnego zadania albo jakaś inna nędzna przypadłość charakteru mnie dopadnie. Nie zawsze to działa, ale zdaję sobie wówczas sprawę ze swojej małości.





Najbiedniejszego ciosu nie zniesie szczęście nigdy niezmącone

A kto się bezustannie boryka z przeciwnościami losu

Temu ciosy nadały hart stali

Ten nie cofnie się przed żadnym niebezpieczeństwem

Ten nawet powalony na kolana wojuje.




| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
Moje interesy
Moje prace
Moje ulubione
Mój drugi świat
Sklepy dekupażowe
Sklepy domowe
Z wiejska
Zupełnie inna bajka
PustaMiska - akcja charytatywna
Web Counter
Galeria Unikatu