Znajdziesz tu coś o postarzaniu i ozdabianiu mebli poprzeplatane drobnymi życiowymi przemyśleniami i szczyptą humoru, ale nade wszystko jest to blog poświęcony mojej skłonności do decoupage.

Pudełka i kuferki

poniedziałek, 03 stycznia 2011

Może nie zrobiłam wielu rzeczy z aniołami, ale ilość aniołów na tych rzeczach jest całkiem pokaźna. Z malutkimi brązowymi na pudełku stoczyłam małą walkę, bo nie dały się przylepić tam gdzie chciałam w końcu stwierdziłam, róbta co chceta i wylądowały takie lekko wykoślawione tym bardziej, że każdy motyw ma inny sobie tylko właściwy kierunek.



Przeszłam do następnego motywu – pięknej anielicy, która jak widać wiele przeszła mimo młodego wieku. Zaczęło się od tego, że przykleiła się sama do siebie i został na niej szpetny klej, czego nie było widać od razu, ale dopiero jak wyschła. Usiłowałam to zatuszować farbą, jakieś cienie, mazania itp., ale efekt był wręcz powalająco obezwładniający. Po tym zabiegu mocno namiękła, więc zaczęła odstawać od pudełka no i zrobiła się brzydka. Co zrobiłam jak zaczęła brzydko wyglądać? W ramach odnowy biologicznej nakleiłam na tę oszpeconą drugą taką samą anielicę i zaczęły odstawać podwójnie właściwie całkiem logicznie się zachowały, ale ja po raz pierwszy miałam ochotę wyrzucić przez okno nie tylko pudełko, ale i wszystkie serwetki, papiery, kleje, lakiery itd…..



Odpuściłam sobie kilka dni. Postanowiłam zeszlifować pudełko do zera, gdy raptem w trakcie szlifowania anielica nie wiem już, która, bo mi się trochę wymieszały zaczęła się wyłaniać jakoś interesująco i mimo wielkich zniszczeń na jej pięknym ciele zaczęła mi się podobać. Znowu zadziałała moja odkrywcza teoria, że proces niszczenia może być twórczy i chyba ją opatentuję. Anielicę wycięłam z Werandy, gdzie reklamuje pewną firmę i mam nadzieję, że ta firma nie pozwie mnie do sądu za uprawianie decoupage kosztem jej wizerunku, który przecież mógłby ulec zachwianiu. Poza tym obie przeszłyśmy dużo a pudło pójdzie do kąta przechowywać zdjęcia.



Jeszcze obrazek z tym samym motywem, ale poszło gładko i anielica siedzi na nim piękna i pełna godności oraz lampion jako przydawka, bo bez anioła, ale kolor i drugi motyw z tej samej bajki. Lampiony były jedynym akcentem świątecznym w tym roku, bo nie było choinki gdyż Roman mógłby znowu mieć problemy neurologiczne od kręcenia łepkiem za taką ilością bodźców na raz.



To moje pierwsze prace w szarościach może poza meblami, ale w końcu wielu rzeczy jeszcze nie robiłam, wielu nie umiem, obok wielu nawet nie stałam a ponieważ planów mam, co nie miara, bo z każdego kąta domu wyzierają do mnie nowe pomysły, dobrze, że jeszcze głosów żadnych nie słyszę, to może dam radę czegoś jeszcze się nauczyć. A ponieważ jakoś tak czasu ciągle brak, to na mnie też  najwyższy czas, bo kiedyś już to już pisałam i zaczynam się powtarzać.



Aniołem człowieka jest czas.

Friedrich Schiller



niedziela, 12 grudnia 2010

Perturbacji nie było z tym wielkim pudełkiem specjalnych, ale wyszło może nie jak zawsze, ale dość często u mnie, czyli zupełnie inaczej niż planowałam. Miało być białe w stylu shabby shic a jakie jest każdy widzi. Otóż po wszczęciu procedury szlifowania, które należne jest przed każdym malowaniem okazało się, że zaczął się wyłaniać interesujący brak urody tego pudła a dla mnie to przecież woda na młyn, więc postanowiłam je zostawić w spokoju na tym właśnie etapie. Jeśli chodzi o motyw w pierwszej chwili pomyślałam o słynnej już serwetce z galopującymi końmi, ale niestety jej poszukiwania trwają do dnia dzisiejszego zresztą nie tylko tej jednej. Podejrzewam kota pali-kota, ale myślę, że mój udział w jej zniknięciu jest też znaczący. Potem padło na ten ascetyczny motyw ze świecą, któremu obszarpałam brzegi i stwierdziłam, że starczy już zabiegów upiększających, bo dobrze mi wygląda ten ascetyzm. Reasumując nie naharowałam się specjalnie przy tym pudełku.



 







Strasznie trudne do robienia zdjęć było to pudło a w każdym razie ja z moimi umiejętnościami i takim aparatem nie dałam rady nic więcej wycisnąć.



Godzien wzgardy, kto jeno pełnej szuka misy

I kto iskier mieczami śmiałości nie krzesa

Kogo wstrzyma w zapędzie ostrożności kresa

Kto nie lata jak orły lecz stąpa jak lisy.




wtorek, 09 listopada 2010

Może to nie jest największy powód do świętowania jednak postanowiłam o tym wspomnieć, ponieważ mniej więcej w tym czasie mija rok, od kiedy zaczęłam zabawę w decoupage, od kiedy koleżanka powiedziała mi dla zachęty, że to tylko „pomalować, nalepić i już” – nowa definicja decoupage. Nieco się nauczyłam (takich naprawdę pierwszych prac nie pokażę nawet choćby mnie na kole łamano) i jeszcze więcej zostało mi do nauczenia, ale się nie poddam i tylko tego upartego czasu jakoś nie można okiełznać ani nie chce się podporządkować drań.

Priorytety w moim życiu lekko się poprzestawiały i trochę się obawiam jak mi nie przejdzie jak będzie wyglądał mój dom za kolejny rok, bo choć wymyślam coraz to nowe skrytki na przetrzymywanie materiałów to jednak przestrzeń życiowa kurczy się jak purchawka. Zastanawiam się nad przeniesieniem półki z książkami, a to z kolei zaczyna po zamachu na ciuchy wyglądać jak zamach na stronę intelektualną w naszym domu. A propos przetrzymywania książek taką interesującą fotkę znalazłam z bardzo mobilnymi półeczkami.

 


Mimo wszystko stwierdziłam, że zasługuję na nagrodę i zrobiłam sobie takie oto pudełeczko na drobiazgi biżuteryjne i inne starocie, choć obecnie rzadko dochodzi do kupowania biżuterii, bo zawsze coś do decoupage można by za to kupić. Zdaje się Marylin Monroe śpiewała, że brylanty no może przesada na naszej szerokości geograficznej, błyskotki są najlepszym przyjacielem kobiety. Niektóre jednak wolą deski, kleje i papier ścierny.




Duże perturbacje były przy powstawaniu tego pudełka na tyle duże, że wygląda zupełnie inaczej niż na początku. Powinnam perturbacje wpisać na stałe w harmonogram, bo chyba byłoby mi już bez nich nudno.

 


Lepiej nie odzywać się i wydawać się głupim

niż odezwać się i rozwiać wszelkie nadzieje.

niedziela, 31 października 2010

Z moimi pomysłami to jest czasami tak, że głowa boli od nadmiaru, ale jak przyjdzie do konkretów to pustka. Z pudełkami tak właśnie było. Jak wymyśliłam górę albo dół to myślałam o kolejnej górze albo o dole, albo o środku pudełka. Serwetki, papiery różnej maści i struktury a zdaje się, że dopadła mnie pułapka nadmiaru. Przypomniałam sobie o wycinkach z gazet, które zbierałam latami. Niestety trzy czwarte z nich wyrzuciłam, bo jeszcze przed zapoczątkowaniem przygody z dekupażem stwierdziłam, że to zabawki nie dla poważnych pań. Jednak okazało się, że zeszyty z wierszykami się przydają, wycinanki też się przydają zastanawiam się czy to progres czy regres osobowości. Na żółtym pudełku ciut za dużo się dzieje no i oczywiście nie obyło się bez perturbacji, ale już nie będę się znęcać i daruję wszelkie opisy.






I kolejny aforyzm już bez wnikliwej i błyskotliwej interpretacji oraz bogatej autorefleksji. Jak to w wierszu kilka słów, które pasują by być blisko siebie.



Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń. Jest po prostu inne.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Lubię dekupażować pudełka pewnie większość osób zajmujących się tym lubi. Kosztują dużo pracy, ale można się wyszaleć. Można zrobić przód, można zrobić środek a jak się ktoś uprze to i tył. Poniżej moje pierwsze pudełko. Nie piękne, ale też może i nie najbrzydsze przyozdobione serwetką, która niestety już zniknęła ze sklepików, na dolnej części nalepiony pasek z ozdobami do paznokci. Ma tylko jeden feler przestało się otwierać pod wpływem moich zabiegów upiększających, nawet widać, że się do niego dobierałam nożyczkami.




Następne już w porządku otwiera się. Na dowód robię też zdjęcia środka.





Trzecie stało przez wiele lat w kącie bure i zakurzone aż zostało ponownie odkryte  - przywilej nowych dekuapżystów, którzy mają zapasy staroci, które jeszcze nie zostały niczym oblepione.






Poza tym mam w zanadrzu trzy wielkie pudła do zrobienia (mąż przytargał). W środku jednego z nich była wielka butla orzechówki o pięknej płaskiej powierzchni, po której wypiciu ją oczywiście zdekupażuję (nie tuż po wypiciu), ale kolejka jest straasznie długa. 


 

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Zakładki:
Moje interesy
Moje prace
Moje ulubione
Mój drugi świat
Sklepy dekupażowe
Sklepy domowe
Z wiejska
Zupełnie inna bajka
PustaMiska - akcja charytatywna
Web Counter
Galeria Unikatu