Znajdziesz tu coś o postarzaniu i ozdabianiu mebli poprzeplatane drobnymi życiowymi przemyśleniami i szczyptą humoru, ale nade wszystko jest to blog poświęcony mojej skłonności do decoupage.
Blog > Komentarze do wpisu

Migawki z Bieszczad

 

Bieszczady o tej porze roku to zgodnie z moimi prognozami kopalnia ciszy, która jest w stanie doprowadzić do równowagi psychicznej każdą formę życia z najwyższym nawet stanem pobudzenia emocjonalnego. Można też zdalnie korygować i symulować własne zachowania w przeszłym lub przyszłym życiorysie, bo nieźle wychodzi to na odległość. Super zabawa szkoda tylko, że na żywym organizmie, we właściwym miejscu i o właściwej porze trudno o takie efekty. Jednak zgodnie z oczekiwaniami frustracje zostały przepędzone na cztery wiatry, które przywitały nas tak, że całym samochodzikiem z nami w środku rzucało od prawego do lewego a widoki były aż na kilka metrów.

Żeby nie było gołosłownie na zdjęciu poniżej czułe bieszczadzkie przywitanie. Na szczęście lubię zimę i mogę nawet powtórzyć to zdanie jeszcze raz - lubię zimę zwłaszcza jak pada śnieg. Czekam teraz na lincz i sama podkładam głowę pod topór.



Będąc niedawnemy czasy na nizinnej imprezie imieninowej rozmowa zeszła na temat ludzi zamieszkujących Bieszczady i jedna z osób użyła wobec nich sformułowania ”dziwolągi” w pozytywnym sensie oczywiście. Legendarne i wcale niewyssane z palca są opowieści o ludziach, którzy wyszli z domu do kiosku lub innego obiektu handlowego ileś tam lat temu i zostali w Bieszczadach do dzisiaj. Mówi się, że głównie w latach 60-tych i 70-tych przybywali w nie ci, którym życie nigdzie nie wychodziło a tam zaczęło się wreszcie udawać. Nie chcę za mocno gloryfikować, bo nie są to Bieszczady z tamtych lat i widzieliśmy wielu idących mało stabilnym krokiem, będących na wspomagaczach już o bardzo wczesnym bieszczadzkim poranku, zupełnie niedoceniających piękna tego poranka.

Podobno, jest tam najwięcej w Polsce pracowni malarskich, rzeźbiarskich, garncarskich i temu podobnych, które są dodatkowym a często głównym źródłem dochodu, czyli masowo przyciągają tzw. artystyczne dusze. Byliśmy już w kilku takich miejscach, ale ponieważ nie prowadziłam jeszcze bloga to pominę je milczeniem.

Tym razem odwiedziliśmy pensjonat, gdzie gospodarz „dziwoląg” upatrzył sobie bibułę i tworzy z niej rzeczy, które przeciętnemu zjadaczowi chleba raczej nie przemkną przez myśl   www.bazyle.pl . Osobiście bibuła kojarzy mi się z palmami wielkanocnymi lub z lekcjami ZPT, na których trzeba było stworzyć np. zwierzaka i to nie było najgorsze, bo w ostateczności mogło wyjść coś, co występuje choćby na sąsiednim kontynencie gorzej było z człowiekiem. Poniżej kilka zdjęć rzeczy zrobionych z bibuły, które zdecydowanie są podobne do tego, czym są naprawdę.



Śnieżny bukiet na tle śnieżnej zimy.


Bombki choinkowe.


Jeszcze jeden bukiet.


No i hit - suknia ślubna, którą tworzyło kilka osób przez około cztery miesiące na tle zasłon też z bibuły. Niestety nie popisałam się dobrym ujęciem na tym zdjęciu.


Zrobiłam też kilka fotek nie tyle pięknych bieszczadzkich widoków, bo ile można, ale tzw. otaczającej rzeczywistości, której na nizinach jakoś nie daje mi się wtłoczyć w obiektyw, bo wszystko rozgrywa się za szybko a refleks jest już za rozsądny na takie wysiłki. Technika moich zdjęć to oddzielny temat tym bardziej, że wiele tajników obsługi mój aparat zabierze kiedyś ze sobą na zawsze jako wielką tajemnicę.



Rysa na człowieku, czyli jedna z rzeźb stojąca nad Zalewem Solińskim. Jestem pewna, że podczas procesu powstawania tego człowieka nie było rysy. Był gładki i rzetelnie zrobiony a powstała rysa wyłoniła się z czasem i kojarzy mi się z czymś dziwnie znajomym. Może z życiem.



Królewski żebrak tak nazywałam tego łabądka, bo jak tylko mnie zobaczył ruszył kręcąc  słodko kuprem jednak minę miał niedostępną jak prawdziwy macho po czym klapnął w to komfortowe błotko a kiedy wyciągnęłam rękę zasyczał coś w stylu: dajcie coś na ząb i spadajcie do swoich kaloryferów mieszczuchy, co zrobiliśmy skwapliwie jak tylko wchłonął całą bułę, bo mocno zionęło chłodem od jeziora i łabądek dobrze wiedział, co mówi i gdzie jest miejsce takich mięczaków no i  potrzebował spokoju do strawienia buły.


Czarny bieszczadzki kot z prawego profilu na tle błękitnego bieszczadzkiego nieba lub może być też czarny kot z prawego profilu pod dowolnym błękitnym kawałkiem nieba.



Cień mojego ciała wkomponowany w cień drzewa z tradycyjnie już wyciągniętą ręką w geście pokoju. Wierzcie lub nie, ale się uśmiecham.



Kot kontrastowy do czarnego, nizinny, którego uchwyciłam w takiej nietypowej aureoli lub bardziej przyziemnie jako pięciouszny króliczek wielkanocny. Miałam na to zdjęcie kilka sekund, bo potem gość się przemieścił i byłaby klapa. Zdaje się slogan - „zatrzymać chwile” oznacza takie właśnie chwile. 



I odrobina ekshibicjonizmu żeby nie było tak anonimowo, ponieważ anonimowość nie jest zgodna z zasadami marketingu a komercha dopadnie każdego wcześniej czy później. To ja, co prawda nie z ostatniego wyjazdu, bo tam chodziłam opatulona nie do rozpoznania natomiast to zdjęcie jest istotne z punktu widzenia mojej charakterystyki osobowościowej, ponieważ odzwierciedla mój stosunek do słodyczy i baton w rozmiarze XXL, który pałaszuję z miną jakbym była w innym świecie oddaje w pełni moje upodobania. Zwykle nie chodzę w okularach jedynie w górach, gdzie wreszcie chcę widzieć jak należy lub jak chcę ukryć zmarszczki.


Nie może obyć się też bez żadnego wytwora dekupażowego. To jest doniczka w nietypowym kształcie, którą zrobiłam dawno temu i z pewnością dorobię do niej jeszcze coś. Na razie jest to doniczka do zadań specjalnych, ponieważ nie robi za doniczkę, ale za pojemnik na piloty. Wiem to haniebne zajęcie, ale w przyszłym życiu wróci do funkcji, do jakiej została powołana. 


I jeszcze pierwsze candy, na które zapisałam się u Marty z blogu deco-pasja.blogspot.com bo ślicznościowe ma rzeczy do rozdania a potem znikam, bo muszę wykorzystać pokłady energii, które świeżo nabyłam, a które jeszcze się tlą. Introwertyczka, czerpiąca energię ze świata wewnętrznego, czyli zdaniem niektórych masakra. 


Życie sobie gmatwasz biorąc maskę za twarz.


sobota, 12 marca 2011, kraszynka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
deco-pasja
2011/03/12 22:04:33
Oj Grażynko jak ja Ci zazdroszczę :) też lubię zimę, jak pada śnieg, jest biało i tak pięknie, jak tam gdzie byłaś.
Bibułkowe dzieła są niesamowite. Bombeczki czarowne a ta suknia powaliła mnie na kolana, niesamowita jest!

Cieszę się, że bierzesz udział w moim candy, życzę Ci szczęścia ;)
Pozdrawiam :)
Marta
-
2011/03/12 23:28:33
Zimy zdecydowanie nie cierpię,ale i tak zazdroszczę wyjazdu.Piękne pamiątkowe ujęcia,wytwory bibułkowe faktycznie całkowicie cudowne ,ale mi najbardziej podoba się ujęcie profilu kota bieszczadzkiego na tle nieba.Niesamowite zdjęcie.
-
kraszynka
2011/03/13 15:00:16
Dwie osoby i i dwa różne podejścia do zimy. Każdej też podoba się coś zupełnie innego. Samo życie. A wyjechać zimą trzeba. To zupełnie inne przeżycie, bo jest pusto i magicznie.
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.
Grażyna
-
ren-ya
2011/03/13 16:58:20
Muszę przyznać, że choć raczej zimy nie lubię (przez te wszystkie problemy i koszty, które generuje), to jednak tegoroczna sprawiła mi sporo frajdy. Jednak nie odważyłabym się zimą jechać w góry. Bieszczady znam tylko letnie i jesienne i takie bardzo lubię.

Cieszę się, że wyjazd się udał i wróciłaś wypoczęta i zrelaksowana, i z pięknymi fotograficznymi wspomnieniami:).
-
kraszynka
2011/03/14 18:45:07
No tak jak się mieszka w bloku nie myśli się o kosztach ogrzewania. Mimo wszystko ciesz się, że mieszkasz w domu. Możesz wyjść zrobić zdjęcia swoich kreacji i wszystko na co masz ochotę i żyć bliżej natury.
Pozdrawiam
Grażyna
-
2011/03/16 00:54:54
Rany dziewczyno, ale masz zacięcie do kompletów. super sprawa... Kiecka czadowa i te bukiety, a ta firanka za kiecką... też chcę takową.
Poza tym wycieczka udana to najważniejsze. Zima piękną być potrafi, jak chce oczywiście, ale w kość też czasami wciśnie... Pozdrawiam
-
Gość: Inkwizycja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/16 19:27:39
Droga Grażynko, przebrnęłam przez zakładanie konta na blox-ie i muszę sprawdzić, czy to działa, żeby nie pisać w kosmos.
-
Gość: iwolub13, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/16 19:28:42
No więc widzę, że niezupełnie działa... a może teraz?
-
Gość: Inwizycja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/16 19:32:04
Hehm, hem... nie wiem, nie umiem. Trudno, tym razem będę "gościem" a potem Ty mi wytłumaczysz, jak to zrobić, żeby się podpisywało właściwie...
To ja, Inkwizycja ;-) Dziękuję, że mnie odwiedziłaś, bo dzięki temu mogłam trafić do Ciebie. A teraz czytam sobie posty wstecz... z wielką przyjemnością ;-) Trochę tego czytania jest, więc tym lepiej! Tylko nie wiem, kiedy przebrnę przez całość...
Tymczasem ściskam!
Inkwizycja
-
kraszynka
2011/03/16 20:44:38
Droga Margo,
co do kompletów to jak robić to robić, ale może rzeczywiście za bardzo się męczę. Natomiast jeśli chcesz czekać pół roku na kieckę pisz do gospodarza na lato będziesz miała jak znalazł.

Droga Inkwizycjo,
jesteś bardzo dzielna, bo tyle musiałaś się namęczyć żeby się zarejestrować. Zdaje, że jeśli się nie ma bloga na bloxe to jest się gościem i inaczej nie da rady a mi to nie przeszkadza. Zaglądam do Ciebie regularnie, bo tez kocham decoupage i zwierzaki i wreszcie się odważyłam coś napisać.

Obu Paniom serdecznie dziękuję za odwiedziny
Pozdrawiam
Grażyna
-
Gość: Inwizycja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/16 22:07:00
Trudno, będę więc Twoim gościem ;-)
A czy do obserwowanych też Cię nie mogę dodać?
Pozdrawiam i dobrej nocy!
-
kraszynka
2011/03/17 07:25:44
Inkwizycjo będę zaszczycona.
Pozdrawiam
Grażyna
-
Gość: Inkwizycja, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/17 09:09:05
No chciałabym - ale właśnie nie mogę!! ;-((
-
2011/03/17 11:01:40
Cudownie magiczne miejsce pokazalas.Ta cisza by i mnie sie przydala ,by rozluznic cialo i dusze :)
Zajrzalam tez na podana przez Ciebie strone ,obejrzalam zdjecia i tylko westchne bo tak cudnie :)
Teraz naladowana pozytywnie bedziesz szalec robotkowo bo inspiracji tez Ci nie brakowalo :)
Poz.Dana
-
kraszynka
2011/03/17 21:01:12
Inkwizycjo nie martw się nic na siłę.

Danusiu Bieszczady to rzeczywiście świetne miejsce na odpoczynek.

Grażyna
-
2011/03/18 20:26:10
Dzięki Tobie znalazłam idealne miejsce na wyjazd z rodzinką. Uwielbiam takie klimatyczne miejsca. Dzięki i pozdrawiam:)
-
kraszynka
2011/03/19 11:17:09
Cieszę się, że pomogłam.
Grażyna
PustaMiska - akcja charytatywna
Web Counter
Galeria Unikatu