Znajdziesz tu coś o postarzaniu i ozdabianiu mebli poprzeplatane drobnymi życiowymi przemyśleniami i szczyptą humoru, ale nade wszystko jest to blog poświęcony mojej skłonności do decoupage.
Blog > Komentarze do wpisu

Historia żółtej serwetki i dwa cieniasy

Oprócz dekupażowania słoików po kawie trzymam w nich farby i lakiery, których oryginalne opakowania się zapaćkały i za każdym razem trzeba walczyć z otwarciem ich a czasami trzeba wręcz uruchomić mężczyznę do tego zadania. Gdzieś już pisałam, że wynikiem walki jednego wieczoru  było trzy czwarte fluggera na dywanie meblach i na moich dżinsach (dla jasności bez udziału mężczyzny, bo cenzura nie śpi), z czego po opanowaniu sytuacji najbardziej żal mi było? Fluggera oczywiście. Obecnie nie ma już śladów po tej przygodzie jedynie dywan jest odrobinę szorstki i nie należy stawać bosą stopą w tym miejscu, bo może się lekko poszarpać. Można to  nazwać ekstremalny  decoupage i jak upadek z konia kiedyś musiał nastąpić a brzmi jak z pamiętnika młodej dekupażystki (stażem oczywiście). W końcu nie musisz być zielonym dolarem żeby każdemu się podobać niestety znowu nie wiem, kto to powiedział, ale nobel dla niego powinien być gratis. Z pewnością osoby dekupażujące mają swoje historie na tematy wylanych lakierów, farb, nieudanych prac i tym podobne. Na jakimś  forum widziałam jak dziewczyny odważyły się pokazać swoje nieudane prace i zaśmiewały się przy tym do łez a ponieważ poniżej będą moje średnio udane dwa słoiki też można będzie.



Te słoiki nawiązują do dawno, temu zrobionych przedmiotów z serwetki ze wzorem toile de youy. Taki był plan, aby poszerzać ten motyw na kolejne przedmioty, które będą tworzyć jakąś całość żeby dom nie wyglądał jak labirynt dla odmiany szalonej dekupażystki. Będą służyły do kawy i innych jej pokrewnych substancji, ale nie do końca wiem, do jakich, bo największy będzie zapewne do kawy, średniak do..…..no nie wiem, a najmniejszy…...też nie wiem. W każdym razie na razie i tak będą stały w kącie. Zabawa przy wycinaniu tych motywów jest przednia i najlepiej przygotować od razu odkurzacz albo porządnie oszmacić wokół siebie teren łącznie ze sobą, bo ubranko się robi we wzorek typu melanż.




I wspomniane słoiki z serii burasy-cieniasy, ale jak pytałam męża czy je wrzucać na bloga to powiedział, że tak, więc jeśli ktoś zemdleje patrząc na nie to przez niego. Jakiś lekko szowinistyczny ten wpis mi dzisiaj wyszedł. 




To, co wytworzyłam ostatnio razem z burymi, bo wiadomo jak wszyscy to wszyscy burzy też.



A to tzw. sztuczny tłok, czyli cała rodzina toilowa jeszcze ciągle rozwojowa. Placu mi brakowało żeby to wszystko zmieścić.



I jeszcze zagadka związana z tym zdjęciem - co jest bardziej szalonego od  jednego szalonego kota? Choć muszę przyznać, że Roman z każdym dniem robi się poważniejszym i bardziej odpowiedzialnym za swoje czyny kotem a jak wkrótce straci swoją męskość będzie do rany przyłóż. I znowu szowinistycznie i do tego jeszcze makabrycznie. To chyba znikam.




Lepiej zużywać się niż rdzewieć.

niedziela, 30 stycznia 2011, kraszynka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.acn.waw.pl
2011/01/30 18:05:14
Uwielbiam ten wzór. Kota tez bo mam. Ale mam pytanie, jak trwale ozdabiać, kleić nakrętki - zakrętki - wieczka słoików. Dopiero zaczynam przygodę z decoupage. Pozdrawiam M
-
kraszynka
2011/01/30 19:08:02
Odpowiadając na pytanie jeśli o mnie chodzi znowu uruchamiam mężczyznę do wieczek od słoików, ponieważ bardzo nie lubię tego robić, czyli szlifować, szpachlować i tym podobne. Żeby wieko było gładkie bez firmowego napisu małżonek (perfekcjonista, bo ja bym chyba skończyła na jednej warstwie) trzykrotnie szpachluje i szlifuje wieko na zmianę. Potem maluję przynajmniej dwukrotnie farbą, bo powierzchnia jest śliska (ta z boku) i po pierwszej warstwie są prześwity no a potem robisz, co tam uważasz, czyli motyw lub jakiś malunek, czyli najprzyjemniejsza część w decoupage. Na końcu wielokrotna warstwa lakieru akrylowego załatwia całość, czyli wyrównuje, utwardza i powoduje "fabryczny" wygląd. Mam nadzieję, że udało mi się coś rozjaśnić i życzę pomysłów na tej nowej drodze. No i taki drobiazg - wciąga po uszy.
Pozdrawiam
Grażyna
-
deco-pasja
2011/01/30 20:12:29
Jaki super komplet!!! O matuchno te dzbanuszki bym zabrała i u siebie postawiła, eeeee tam wszystko bym zabrała. Pięknie ozdobiłaś :))) podobuje mi się strasznie ;)
Pozdrawiam
"Wciągnięta po uszy" Marta ;)
-
kraszynka
2011/01/30 20:42:51
To dobrze, że Ci się podoba Marto a, że też wciągnięta po uszy to wiem, bo tempo ma jak mały samochodzik.
G.
-
palmette
2011/01/30 22:03:17
Co jest gorsze od jednego szalonego kota? :) Dwa szalone koty! :)) Rodzina toilowa wygląda bardzo gustownie. Natomiast na krnąbrne, nie chcące się otwierać zakrętki i wieczka od farb i lakierów mam taki oto sposób: staram się w miarę możliwości oczyścić rant i wkładam między nie na wieczko torebkę foliową. Dzięki tym zabiegom mam ułatwione otwieranie. :) Pozdrawiam
-
kraszynka
2011/01/31 09:22:03
Brawo Palmette rozwiązała zagadkę. Żałuję, że nagrody nie wymyśliłam za to no i odczuwam ulgę, bo mogłabym mieć dwa koty. A jeśli chodzi o torebki między wiekami oczywiście spróbuję, bo to proste rozwiązanie i jeśli się sprawdzi małżonek będzie miał odpuszczone. Dzięki za odwiedziny.
Pozdrawiam
-
ren-ya
2011/01/31 12:38:50
Nie wiem dlaczego piszesz, że średnio udane, bo na zdjęciach wyglądają na BARDZO udane. Wierzch nakrętek od słoików ja też szpachluję, ale zostawiam je takie nieregularne, niewyszlifowane. Zdarzyło mi się też raz przyłożyć na świeżo zaszpachlowaną nakrętkę kawałek bawełnianego materiału - fajnie odbił się wzór.
Co do kocura, to może to i makabryczne, ale pozbawiony męskości jest bezpieczniejszy, bo nie ciągnie go tak bardzo w świat:)
Ja mam kotki. Też wysterylizowane i też dzięki temu lepiej się domu trzymają.
-
kraszynka
2011/01/31 13:35:28
Jeśli chodzi o słoiki zupełnie nie planowałam takich burasów choć nie wiem czego się spodziewałam jeżeli użyłam takiej farby i tym bardziej mi miło, że Ci się podobają. Natomiast jeśli chodzi o kota to wiadomo, że kastracja jest niezbędna, ale myśli nachodzą, że to taka ingerencja dość okrutna. Czy nie pójdzie świat nie wiem do końca, bo mieszkam na parterze i jeden już poszedł i nie wrócił. Oczywiście to tylko przykład, na to, że należy to zrobić.
Pozdrawiam
Grażyna
-
Gość: ewkiki, *.gl.digi.pl
2011/01/31 21:26:06
Śliczne komplety, gratuluję. Wzór jest rewelacyjny, u mnie czeka w kolejce i niedługo sie nim zajmę. Pozdrawiam serdecznie.
-
kraszynka
2011/01/31 22:14:22
Dzięki za odwiedziny no i za gratulacje. Bardzo chętnie bym obejrzała Twoje prace, bo każde wykonanie tego wzoru strasznie mnie interesuje a każdy inaczej go widzi i wykorzystuje po swojemu. Niestety nie za dużo jest toila w sklepach, choć jakby było dużo to może by się znudził.
Pozdrawiam i czekam
Grażyna
-
2011/02/05 18:35:23
Kraszynko jesteś niesamowita ! ;)
Czytając Twoją notkę uśmiałam się jak nigdy ! ;] Bardzo fajnie opowiadasz i przedstawiasz swoje dzieła ! Z dystansem, co bardzo mi się podoba ;] W dodatku, nie wiem czemu twierdzisz, że Twoje zdjęcia są złe ! Moje na początku były o wiele gorsze :] A ile się naszukałam "tego miejsca" i "tego tła" żeby te zdjęcia jakoś wyglądały ! Najgorzej fotografuje się zdekupażowane rzeczy, a najlepiej kartki, bo są płaskie ;P
A propos Twoje decu:
Nie wiem czemu Twój mąż powiedział, że ktoś miałby zemdleć.. Ale mężczyźni chyba tak mają ! Oni są z innej planety... :P Twoje słoiczki są śliczne ! A od całości nie mogę oczu oderwać ! Twórz dalej, i nie przejmuj się opinią męża ;)
-
kraszynka
2011/02/06 09:16:28
Bardzo dziękuję Isis za ciepłe słowa. Ze zdjęć jestem niezadowolona, bo porównuję się do najlepszych a przy nich wypada się zwykle blado. Natomiast jeśli chodzi o męża jest moim pomocnikiem czasami mnie chwali i no i bywa, że krytykuje, co jest deprymujące, ale ktoś taki jest potrzebny a ja i tak zamierzam robić to co kocham i już. Każdemu coś nie wyjdzie czasami, ale nie to jest sednem.
Pozdrawiam serdecznie
Grażyna
PustaMiska - akcja charytatywna
Web Counter
Galeria Unikatu