Znajdziesz tu coś o postarzaniu i ozdabianiu mebli poprzeplatane drobnymi życiowymi przemyśleniami i szczyptą humoru, ale nade wszystko jest to blog poświęcony mojej skłonności do decoupage.
Blog > Komentarze do wpisu

Aniołowy zawrót głowy

Może nie zrobiłam wielu rzeczy z aniołami, ale ilość aniołów na tych rzeczach jest całkiem pokaźna. Z malutkimi brązowymi na pudełku stoczyłam małą walkę, bo nie dały się przylepić tam gdzie chciałam w końcu stwierdziłam, róbta co chceta i wylądowały takie lekko wykoślawione tym bardziej, że każdy motyw ma inny sobie tylko właściwy kierunek.



Przeszłam do następnego motywu – pięknej anielicy, która jak widać wiele przeszła mimo młodego wieku. Zaczęło się od tego, że przykleiła się sama do siebie i został na niej szpetny klej, czego nie było widać od razu, ale dopiero jak wyschła. Usiłowałam to zatuszować farbą, jakieś cienie, mazania itp., ale efekt był wręcz powalająco obezwładniający. Po tym zabiegu mocno namiękła, więc zaczęła odstawać od pudełka no i zrobiła się brzydka. Co zrobiłam jak zaczęła brzydko wyglądać? W ramach odnowy biologicznej nakleiłam na tę oszpeconą drugą taką samą anielicę i zaczęły odstawać podwójnie właściwie całkiem logicznie się zachowały, ale ja po raz pierwszy miałam ochotę wyrzucić przez okno nie tylko pudełko, ale i wszystkie serwetki, papiery, kleje, lakiery itd…..



Odpuściłam sobie kilka dni. Postanowiłam zeszlifować pudełko do zera, gdy raptem w trakcie szlifowania anielica nie wiem już, która, bo mi się trochę wymieszały zaczęła się wyłaniać jakoś interesująco i mimo wielkich zniszczeń na jej pięknym ciele zaczęła mi się podobać. Znowu zadziałała moja odkrywcza teoria, że proces niszczenia może być twórczy i chyba ją opatentuję. Anielicę wycięłam z Werandy, gdzie reklamuje pewną firmę i mam nadzieję, że ta firma nie pozwie mnie do sądu za uprawianie decoupage kosztem jej wizerunku, który przecież mógłby ulec zachwianiu. Poza tym obie przeszłyśmy dużo a pudło pójdzie do kąta przechowywać zdjęcia.



Jeszcze obrazek z tym samym motywem, ale poszło gładko i anielica siedzi na nim piękna i pełna godności oraz lampion jako przydawka, bo bez anioła, ale kolor i drugi motyw z tej samej bajki. Lampiony były jedynym akcentem świątecznym w tym roku, bo nie było choinki gdyż Roman mógłby znowu mieć problemy neurologiczne od kręcenia łepkiem za taką ilością bodźców na raz.



To moje pierwsze prace w szarościach może poza meblami, ale w końcu wielu rzeczy jeszcze nie robiłam, wielu nie umiem, obok wielu nawet nie stałam a ponieważ planów mam, co nie miara, bo z każdego kąta domu wyzierają do mnie nowe pomysły, dobrze, że jeszcze głosów żadnych nie słyszę, to może dam radę czegoś jeszcze się nauczyć. A ponieważ jakoś tak czasu ciągle brak, to na mnie też  najwyższy czas, bo kiedyś już to już pisałam i zaczynam się powtarzać.



Aniołem człowieka jest czas.

Friedrich Schiller



poniedziałek, 03 stycznia 2011, kraszynka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/07 20:46:35
Jej jakie cuda!! Napatrzec sie nie moge.Musze pomyslec nad wymianka z Toba hihihi
Jeszcze tu wpadne popodziwiac :) Wyjatkowe te prace :)
Poz.Dana
-
kraszynka
2011/01/07 20:54:29
Danusiu nie ma problemu z wymianą. Jeśli tylko mam czegoś podwójnie, bo jeśli nie to mogę umrzeć.
Grażyna
PustaMiska - akcja charytatywna
Web Counter
Galeria Unikatu