Znajdziesz tu coś o postarzaniu i ozdabianiu mebli poprzeplatane drobnymi życiowymi przemyśleniami i szczyptą humoru, ale nade wszystko jest to blog poświęcony mojej skłonności do decoupage.
Blog > Komentarze do wpisu

Był sobie urlop....

Stało się. Jak idę na urlop mam wrażenie, że ta straszna chwila powrotu nigdy nie nastąpi a w każdym razie na pewno nie szybko. A tu proszę mam wrażenie (zapewne jak większość urlopowiczów), że to był moment.

Ale jeszcze chwila dla wspomnień. Ponieważ bardzo lubimy z mężem Bieszczady jeździmy tam do maleńkiej miejscowości, która nazywa się Krzywe i mieszkamy na kwaterze o nazwie Sokole Pole. Gdy pierwszy raz zobaczyłam to miejsce nie mogłam uwierzyć w taką ciszę i tyle piękna na raz. Kilka fotek, aby pokazać klimaty tego miejsca.




Widok z tarasu na Krzywe.


I z tarasu z drugiej strony domu.


Oczywiście trochę chodzimy po górach. Jeśli o mnie chodzi lubię być na szczycie góry, ale żeby się na nią wspinać to niekoniecznie wie coś o tym mój małżonek, który ciągle gdzieś czeka na ciągnący się ogon, czyli mnie (żeby było śmieszniej zdarza mu się zaliczyć baardzo wysokie szczyty górskie). Zwykle wyprzedzają nas dzieci, emeryci pewnie też niektórzy renciści. W tym roku wymyśliłam żeby było mi łatwiej, że podczas podchodzenia będę myślała o decoupage. I rzeczywiście ta metoda działa, ponieważ zapominam o trudach podchodzenia i wymyśliłam wdrapując się na Smerka chytry plan na pewne pudełko. Poniżej kilka zdjęć z górskich wycieczek.


Górskie widoki

Mężowe górskie zamyślenia.

Górskie kreacje.


Górska zastawa stołowa.


Również w tym roku postanowiłam podarować naszej gospodyni coś zdekupażowanego i pod jej nieobecność zrobiłam na terenie domu (wiem, wiem nieładnie) kilka fotek moich wyrobów. I tak moje wytwory w rustykalnym klimacie na tle pięknego widoku z tarasu z Sokolego Pola, na płocie i na tle pomalowanego przez gospodynię artystycznego wychodka (obecnie nieużywanego), czyli krótko mówiąc - moje decoupage w plenerze.





I jeszcze jedno nasza gospodyni, czyli Uleńka. Na zdjęciu poniżej tego nie widać, ale w środku tego kombinezonu jest nasza bieszczadzka gospodyni z Sokolego Pola. Wiem to na pewno, bo zdjęcie robiłam jej osobiście.



Bieszczadzka gospodyni

 

wtorek, 14 września 2010, kraszynka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Bronza, *.cityconnect.pl
2015/10/28 11:57:07
Cieszę się że trafiłam na ten wpis. Choć dość wiekowy jednak przypomniał mi o urlopie w sokolim polu. Potwierdzam wszystkie peany na jego temat. Już nie mogę się doczekać aż znowu tam zawitam .
PustaMiska - akcja charytatywna
Web Counter
Galeria Unikatu